Blog,  Europa,  Podróże,  Polska

Znad morza w góry!

Polska ma ciekawe położenie geograficzne, które zadowoli każdego turystę. Na północy morze bałtyckie. Następnie kierując się na południe miniemy jeziora, lasy niemal wszędzie, aż dojedziemy do gór stanowiących jednocześnie granicę ze Słowacją i Czechami. I właśnie w te rejony tym razem się wybraliśmy. 

Nie do końca zaplanowana wycieczka

Nie była to jednak zaplanowana wycieczka. W każdym razie nie do końca. Planowaliśmy pojechać do Sanoka – w góry, ale inne niż te do których dotarliśmy. Problem w tym, że mój mężczyzna ustawiając GPS, zamiast zaznaczyć by omijać autostrady, tym razem przez przypadek zaznaczył, by właśnie takie drogi wybierać. A może to nie był przypadek? W każdym razie, gdy w pewnym momencie wjechaliśmy na płatną autostradę i nie było już  jak się z niej wycofać to na szybko zrobiliśmy nowe plany. W związku z tym, że ta autostrada prowadziła nas całą drogę do Katowic, to postanowiliśmy pojechać w Tatry.

Trudno być może w to uwierzyć, ale nigdy nie byłam w Tatrach, choć nawet mam w Zakopanem rodzinę! Zawsze marzyłam by tam pojechać, ale nigdy się jakoś nie złożyło. Tym razem będąc w Polsce jednak postanowiłam, że muszę, choćby tylko na chwilę! I tak właśnie się stało – na chwilę, a dokładniej na weekend.

Szybki przystanek w Krakowie

Po drodze zahaczyliśmy na krótką chwilę o Kraków. Choć bardzo się staraliśmy nie zdążyliśmy dotrzeć na rynek, by posłuchać hejnału. Cóż… może jeszcze kiedyś tu wrócimy i się uda. A wszystko przez problem z parkowaniem co było do przewidzenia zresztą. W końcu to Kraków, jedno z najbardziej znanych i turystycznych miejsc w Polsce.

Na rynku, pomimo pandemii, ludzi było mnóstwo. W restauracjach wszystkie niemal stoliki pozajmowane, a w niektórych nawet okazało się, że trzeba z wyprzedzeniem rezerwować miejsce. Jednak kraj odżywa po pandemii i to ewidentnie dość szybko. Bardzo chcieliśmy pójść do jednej z restauracji, która podaje żydowskie potrawy, ale musieliśmy się obejść smakiem. Skończyło się na spacerze po rynku i okolicach, zakupie kilku drobnych pamiątek i podróży w stronę Zakopanego. 

Pogoda nam wyjątkowo dopisała: było pięknie, słonecznie i cieplutko. Biorąc pod uwagę nasze szczęście do niepogody to powinno się ten dzień zapisać w kalendarzu jako święto! Nawet na Brackiej nie padało! 😉

Problemy z hotelem

Gdy byliśmy już prawie pod Zakopanem, zadzwonił ktoś z hotelu, w którym mieliśmy się zatrzymać. Poinformował nas, że zaszła jakaś dziwna pomyłka i niestety ale nie mają wolnych pokojów na dzisiejszą noc. No to pięknie! Byliśmy dosłownie pół godziny od miejsca docelowego, gdzieś na jakiejś maleńkiej wsi (oczywiście) i nagle się okazuje, że musimy poszukać hotelu na ostatnią minutę, albo czeka nas nocowanie w samochodzie. To nie byłby może taki wielki problem. Już nie raz zdarzało się nam spać w samochodzie, ale po całym dniu za kółkiem jednak człowiek chciałby tak dla odmiany na to kółko nie patrzeć choć przez chwilę. W każdym razie ja tak mam. 

Na szybko przeszukaliśmy internet – przynajmniej z tym nie było problemu, bo w naszych podróżach z internetem też różnie bywało. Obdzwoniliśmy kilka miejsc i udało się zarezerwować pokój w  „Pokojach Gościnnych u Hajduka” w Murzasichle – miejscowości oddalonej tylko kilka kilometrów od Zakopanego. Z tą rezerwacją też mieliśmy dużo szczęścia, bo ktoś w ostatniej minucie zmienił zdanie. 

Pokój u Hajduka w Murzasichle

Właścicielka domu już na nas czekała na schodach, gdy przyjechaliśmy. Oprowadziła nas po domu, pokazując kuchnię, pokój do gier i oczywiście nasz pokój. Przesympatyczna kobieta. Bardzo przyjemnie się z nią rozmawiało. Pokój był bardzo czysty, skromnie, hotelowo wyposażony: mały stolik, dwa krzesła i 3 łóżka – dwa pojedyńcze i jedno podwójne. Do tego mieliśmy również własną łazienkę. Nie było tam wprawdzie mini mydeł i szamponów, jak to zwykle bywa w hotelach, ale nam to nie przeszkadzało. W końcu podróżujemy nie od dziś i jesteśmy na takie sytuacje przygotowani. Zresztą umycie się bez mydła nawet jeśli nie ma innego wyjścia jest lepsze niż nic. 

Murzasichle to bardzo urokliwa i bardzo górzysta miejscowość. Wszystkie niemal domy tam są przerobione na pokoje gościnne i małe hoteliki. Turystów prawie wcale o dziwo! Widoki zapierają dech. Spacery po wsi też, ale z innego powodu haha. Oj, trzeba popracować nad kondycją, bo praca przy komputerze spowodowała, że spacery po górzystych terenach wyciskają z nas siódme poty! 

Zakopane i Tatry

Następnego dnia, z samego rana, pojechaliśmy na krótki spacer po Zakopanem. Całe szczęście, że pojechaliśmy rano, bo tym razem bez problemu znaleźliśmy miejsce do parkowania. Musieliśmy jednak zatrzymać się na chwilę na kawę i śniadanie w okolicznej kafejce, bo było trochę za wcześnie na wszystkie inne sklepy. 

Zakopane w sumie mnie trochę zawiodło. Chyba jest jednak trochę za bardzo przereklamowane, albo ja miałam za duże oczekiwania. Znacznie bardziej szczerze mówiąc podobało mi się w Murzasichle. Zakopane, choć niewątpliwie też piękne, to jednak przepełnione komercją aż do bólu. Trochę jak na rynku krakowskim: sklepikarze i drobne stragany z lokalnymi specjałami i góralskimi pamiątkami. I na dodatek ceny jak z kosmosu. Rzecz jasna, sami z własnej woli poszliśmy właśnie w te miejsca a nie inne, być może lepsze nawet. Nie narzekam, bo to co widzieliśmy jest zwyczajnie wynikiem naszego braku przygotowania. Dlatego trafiliśmy w miejsca typowo pod turystów skrojone… a zwykle właśnie tych unikamy. 

Po szybkich zakupach, postanowiliśmy wrócić do naszego wstępnego planu i pojechać przynajmniej w część zaplanowanych poprzednio miejsc w okolicach Sanoka. A po drodze zaliczyć jeszcze kilka punktów widokowych w Tatrach. 

To się nazywa udana wycieczka!

Tym razem udało się GPS ustawić odpowiednio, by unikał autostrad…. I tak nieświadomie całkowicie trafiliśmy na Słowację! No tego to już naprawdę nie planowaliśmy! Okazało się, że najkrótsza droga, która nie jest autostradą, prowadzi właśnie przez Słowację! I tak nie tylko zobaczyliśmy Tatry, ale na dodatek zobaczyliśmy je z obu stron! To dopiero nazywa się udana wycieczka! 

0 0 votes
Ocena Wpisu
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena

Dla mnie Zakopane to taki trochę nasz lokalny Sopot, wielką miłością do niego nie pałam

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
%d bloggers like this: