crowd around a temple in bangkok
Azja,  Blog,  Podróże,  Tajlandia

Obowiązkowe atrakcje turystyczne Bangkoku

Wprawdzie nie uważamy się za klasycznych turystów i zwykle nie interesują nas typowe turystyczne atrakcje. Wcale nie zaszkodzi jednak jeśli czasem zobaczymy coś, o czym wszyscy mówią, na własne oczy. Szczególnie w takim kraju jak Tajlandia, która na każdym niemal kroku udowadnia nam byle drobiazgiem, że to nie jest kraj jaki znamy z Europy. To zupełnie coś innego pod każdym względem.

Lokalny przewodnik

W związku z tym, że to jest pierwszy kraj azjatycki jaki odwiedziliśmy w swoim życiu, ciężko nam było ogarnąć to co widzimy. Postanowiliśmy więc zatrudnić przewodnika, który pokaże nam to co „powinniśmy” zobaczyć i, być może, wyjaśni to czy owo. Moje poszukiwania przewodnika zaprowadziły mnie na stronę CityPals. Tam ostatecznie po wymianie kilku wiadomości zawierających nasze oczekiwania i ustalenie planu wycieczki (a w zasadzie kilku wycieczek) zdecydowaliśmy się zatrudnić Wayz. 

Muszę przyznać, że to była jedna z lepszych decyzji jakie podjęliśmy. Wayz okazał się świetnym przewodnikiem i ogólnie ogromną pomocą pod niemal każdym względem. Z całą pewnością nie zobaczylibyśmy tylu rzeczy co z nim. Z prostej przyczyny: nie znamy miasta i okolicy, a przewodniki online, czy nawet lokalni taksówkarze nie są zbyt pomocni.

Największe atrakcje centralnego Bangkoku

Pierwszego dnia zaliczyliśmy te największe atrakcje w centrum Bangkoku: Wat Arun, The Grand Palace/ Wat Phra Kaew, Wang Lang Market i Temple of Emerald Buddha. Upał był niemiłosierny i choć mieliśmy w planach jeszcze jedno miejsce, ostatecznie poddaliśmy się. Wszystkie te miejsca, które odwiedziliśmy były niesamowite i jak najbardziej warte zobaczenia… gdyby nie jeden fakt – tłumy ludzi. Wybraliśmy się tam dość wcześnie zgodnie z informacjami z internetu, że im wcześniej tym mniej ludzi… cóż, chyba nie tylko my czytaliśmy te porady, bo ludzi tam było mimo wszystko strasznie dużo. Oczywiście taki jest urok miejsc turystycznych i nie da się tego uniknąć, jednak psuje to trochę efekt.

Odpowiedni strój

Wszystkie te miejsca mają bardzo określone wymagania co do stroju. Trzeba więc mieć to na uwadze i odpowiednio się przygotować. Zabronione są krótkie spodenki i spódnice, obcisłe spodnie, koszulki bez rękawów, koszulki po młodszej siostrze (krótkie pokazujące brzuch i/lub biust), przezroczyste ubrania. Należy również wziąć pod uwagę, że jeśli chcesz wejść do środka światyni będzie trzeba zdjąć buty, więc warto od razu się na to przygotować i założyć takie, które łatwo będzie zdejmować i zakładać ponownie.

Czemu tubylcy nie płacą?

Wielokrotnie widziałam w internecie ludzi narzekających, że lokalni ludzie do tych miejsc wchodzą za darmo podczas, gdy turyści muszą słono płacić. Dla lokalnych ludzi to są świątynie, do których przychodzą się modlić, medytować.Turyści oczywiście widzą w nich wyłącznie piękne miejsce do robienia zdjęć. Dla mnie jest to dość oczywiste, w tym konkretnym przypadku, że lokalni mieszkańcy nie płacą za wstęp. To tak jakby w Europie płacić za wstęp do kościoła! Czego nie rozumiem i się nie zgadzam natomiast, to oddzielne kolejki i ceny w innych miejscach, na przykład w parku narodowym. To jest faktycznie conajmniej dziwne. Odbiegam jednak od tematu. Czy warto zobaczyć ikoniczne świątynie w Bangkoku? Jak najbardziej! Nie sądzę jednak by była jakakolwiek pora dnia czy roku, gdzie uda się uniknąć tłumów. Z tym chyba trzeba się niestety po prostu pogodzić.

Największy rynek w Tajlandii – Chatuchak Market

Kolejne miejsce warte zobaczenia to Chatuchak Weekend Market. Największy market w Tajlandii zajmujący powierzchnię ponad 14 hektarów, na której znajduje się około 8000 straganów. Warto tu przyjść nie tylko by kupić pamiątki, czy doświadczyć eksplozji dźwięków, kolorów i zapachów. To również dobre miejsce, by spróbować najróżniejszych potraw tajskich. Mini restauracje są tu na każdym kroku, a otaczające cię zewsząd zapachy powodują, że nie da się im oprzeć. Zresztą nie ma sensu opierać się, gdyż jedzenie w Tajlandii jest nadzwyczajnie smaczne. Nawet zwykłe szaszłyki z kurczaka kupione na straganiku zrobionego z motoru z dołączonym grillem, są niezwykle apetyczne. W zasadzie już po pierwszej próbie lokalnego jedzenia, zakochaliśmy się w tych smakach. Codziennie próbowaliśmy (a przynajmniej staraliśmy się) coś nowego.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie czy szukasz jedzenia, urań, pamiątek, czy nawet żywych zwierząt! Spokojnie można się tu spędzić cały dzień i prawdopodobnie nadal wszystkiego nie zobaczyć.

Floating Market – sklepy na łódkach

A jak już jesteśmy przy marketach to nie sposób nie wspomnieć o pływającym markecie – Floating market. Jest ich w okolicy Bangkoku kilka. Poprosiłam więc Weyza by zabrał nas na najbardziej tradycyjny i najstarszy o jakim wie. Tak trafiliśmy do Damnoen Saduak Floating Market.

Strasznie mi się to miejsce podobało. Wszystko w nim było niezwykłe. Przyjechaliśmy tam jeszcze przed otwarciem, więc nie było ani turystów ani w sumie innych kupujących a i sprzedawców było początkowo niewielu. W związku z tym, że byliśmy pierwszymi klientami zostaliśmy potraktowani jak króle.

W życiu nie widziałam takiej obsługi. Gdy chciałam kupić sandały, bo moje się rozpadły, jedna sprzedawczyni przynosiła buty ze swojego asortymentu, druga nakładała mi je na stopy a trzecia przychodziła co chwilę z koszulkami i sukienkami, które mogłyby pasować na mnie. Gdy już zakupiłam buty, dostałam w prezencie magnes na lodówkę i zostałam przytulona chyba przez wszystkie panie. Mężczyzna natomiast otrzymał darmowy i bardzo nie chciany masaż głowy. Kobitka bardzo się starała uszczęśliwić go na siłę (i przy okazji zaciągnąć na dłuższy i płatny masaż). Nie mogła wiedzieć, że on tego bardzo nie lubi. Tak naprawdę jedyne o czym marzył, to by zostawiła go w spokoju.

0 0 votes
Ocena Wpisu
Subscribe
Powiadom o
guest

0 Komentarze
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x